Duma!
Ponudzimy ogółowi. Hihihi...
Udało mi się na tyle posprzątać na biurku, że widzę blat i mogę do niego przysiąść i coś napisać. Nawet nie wiecie jaką wojnę toczyłam z tymi rzeczami, żeby odkopać cały ten syf i odkryć na nowo wenę z tym biurkiem związaną. Zawsze dobrze mi się przy nim siedziało i coś tworzyło, czy to z sensem czy bez sensu.
Nawet nie wiecie jaka jestem z siebie dumna! Ot, co!
Znalazłam stare opowiadania, kartki z życzeniami, wywody od Chigai i kilka rysunków z podstawówki.
Od prawie trzech tygodni zbierałam się do rozgarnięcia tego całego bałaganu, ale dopiero choroba i motywacja w postaci Lu Petitka ("Nie zjem go do póki nie posprzątam na biurku na tyle by móc przy nim siąść i coś napisać. Ot, co!") sprawiły, że są tego widoczne jakieś efekty.
W prawdzie cały syf, który jest do wyrzucenia lub ponownej segregacji, aktualnie znajduje się w mniej lub bardziej zorganizowany sposób na podłodze w moim pokoju, ale co tam. To SZCZEGÓŁ! Rozgarnie się łopatą.
Najcięższe są początki. Bo gdy się już zacznie to jakoś idzie.
Tak samo jest z opowiadaniami. Gdy już gdzieś zaczepisz swoją historię, to dalsze pisanie jest łatwiejsze. Ale ja muszę do tego jeszcze trochę posprzątać w pokoju, ponieważ mój Prev powiedział, że nie wróci z odwyku dopóki nie będzie mógł zobaczyć 80% podłogi w moim pokoju. Aktualnie widać jej mniej-więcej 5%. Natomiast Wena dorzuciła, że jak od gracę biurko i tablicę korkową to zastanowi się nad pomocą przy nowej powieści. Łaskawa Pani się znalazła. Ale ma rację. To co pisałam i tworzyłam przy tym biurku, spajało przyjaźń między mną a dziewczynami. Sprawiało, że chciało mi się chodzić do szkoły, czego teraz nie mogę już powiedzieć. Siedząc przy nim, słowa same cisną mi się na papier. Tak jak teraz. Mam swoje Uświęcone Miejsce Pracy. I jak pojadę na studia, to z pewnością zabiorę je ze sobą, razem ze wszystkimi wspomnieniami, które się z nim łączą.
SAYO!
Tayori 14.12.2009 [
Powrót]
Wyrzyj się... Masz do tego prawo.