Tak, tak moi drodzy. Znowu jestem w Zakopcu. Miałam trzy dni przerwy na otrząśnięcie się z tego co się działo i z powrotem zaciągnęli mnie na to zadupie gdzie net nie dochodzi jak tylko wiatr mocniej wieje. A o zasięgu w telefonie to już nie wspomnę. Przesunę się o dwa centymetry w prawo lub w lewo i już ani jednej kreski nie ma. MASAKRA!
Za to widoki.... Mruuu... To jest coś co Tygryski lubią najbardziej. Śliczności. Cud, miód i orzeszki. Tego się nie da opisać. Żałujcie, że Was tu nie ma.
Z miłą chęcią bym Wam to wszystko pokazała, ale mój aparat odmówił posłuszeństwa. Baterie padły po 30 s nawet nie zdążyłam zrobić jednego zdjęcia. Co ja mówię, one nawet przesłony na obiektywie nie otworzyły, a co dopiero mowa o zrobieniu zdjęcia. Po prostu te Słowacko-Górsko-Tatrzańskie baterie nie są wcale kompatybilne z moim starym Nikonem. Zero współpracy i tyle.
Nikt nie chce kartki? Bo nikt nie napisał mi swojego adresu. A ja naprawdę bym je wam wysłała. Kocham pocztówki i lubię je wysyłać, bo to zawsze sprawia wiele radości. Właśnie kończę wypełniać 6 widokówkę i nadal mam sporo weny na więcej.
Tak więc przypominam adres e-mail shiminoko[at]gmail.com -> czekam na Wasze adresy!
PS. Sorki, że taka krótka nocia, ale zbiera się na burzę i nie wiem kiedy znów będę mieć tak dobry zasięg.
SAYO~!