„Czarna niczym smoła” wiersz mojego autorstwa z 28.10.2008r.
„Gdy świat cęgami
me skrzydła przycina
Ja nic nie powiem,
Ja się nie sprzeciwiam.
Bom Czarny Anioł
sprawca tych zdarzeń
o skrzydłach jak smoła
niszczący świat marzeń.
Idąc prosto drogą
zagładę w krąg sieję.
Krocząc pewnym krokiem,
by zniszczyć nadzieję.
Pióra połamane
gubię wokół siebie.
Szukając wybawienia,
szukając wciąż Ciebie.
Me wspomnienia nikną,
bledną w świetle słońca,
jednak podążam Tym szlakiem,
podążam nim do końca.
Bóg wciąż mnie wzywa:
„Choć do mnie dziecino!”
A ja się odwracam
idę wypić wino.
Sączę słodki trunek
razem z trzema Furiami
zasiadając przy stole
z założonymi rękami”
Rozmawiałam dzisiaj o brzemieniu noszenia Skrzydeł. Tia... Moje dość wyrachowanie opisałam w tym wierszu. Jego natomiast są Białe. Dobrze ze sobą kontrastujemy. Dzięki rozmowom z nim znowu zaczęłam słuchać swojego Głosu Rozsądku. Na moich Czarnych Skrzydłach pojawiły się plamy niczym od wybielacza. Eh....
Rozmowy z nim sprawiły, że mam sporo do myślenia. A ostatnio i tak wiele rozmyślałam. Przez Foxa. Zerwał ze mną z nie do końca wiadomych mi powodów. Źle mi z tym było.
Ale te rozmowy bardzo mi też pomogły. Zmieniłam się. Chciałam się zmienić, ale potrzebowałam do tego czyjejś pomocy. On chce pomagać innym, ale ostatnio w siebie zwątpił. Chce mu pomóc, ale nie wiem jak. I przez to błędne koło się zamyka.
Jestem bezsilna. A tak bardzo nienawidzę tego uczucia.
Moja wypowiedź jest dziś nieskładna. Nie potrafię się skupić. Moje myśli są za bardzo rozbiegane.
Chciałam napisać coś z głębią, a wyszedł mi tekst płytki niczym kałuża przed moim blokiem. Nie mam do tego ostatnio serca. Moja wena nie chce mi pomóc, a samemu stworzyć coś dobrego jest naprawdę ciężko.
Chciałam napisać jakieś opowiadanie. I co? Utknęłam w martwym punkcie z którego nijak nie mogę się ruszyć.
Potrzebuję natchnienia. Tylko nie mogę go znaleźć, a samo nie za bardzo ma ochotę przyjść. Potrzebuję bodźca do działania, do tworzenia.
Ratunku!
Może komuś uda się mnie na tyle pozytywnie nakręcić, żebym mogła znowu coś naskrobać...
A może nie.
Bo "Umiesz liczyć - Licz na siebie!" jak mawia przysłowie.
Znowu jednak zaczynam smenicić i klepać bez sensu, więc lepiej skończę to teraz gdy jeszcze da się coś z tego odczytać.
Sayo~!